Serwis  

Journ. of Brann

 

Aktualności
Archiwum
Info o stronie
Sondy
Linki

Gra

Podstawy
Świat
Interface
Potwory
Um. handlowe
Talenty
Przedmioty
Walki
Transport
Questy

Rasy

Ludzie
Nocne Elfy
Krasnoludy
Gnomy
Orkowie
Taureni
Nieumarli
Trole

Klasy

Wojownik
Łowca
Mag
Druid
Paladyn
Kapłan
Łotrzyk
Szaman
Warlock

Teksty

Artykuły
Recenzje
Opowiadania
Wywiady
Zapowiedzi
FAQ

Galeria

Screeny
Artworki
Pozostałe

Pliki

Tapety
Filmy
Inne

Kontakt

Redakcja
Forum

 

Journey of Brann - Elwynn

Pozdrowienia, towarzysze! Zoatsałem zapewniony, że moja misja badania ziem Azeroth będzie kontynuowana. Opuściłem ciche lasy Elwynn i piszę to teraz dla Ciebie z samotnej ziemi zwanej Westfall. Podobnie jak Ty, byłem pod wrażeniem, że to płowe królestwo było kiedyś pokrytym zielenią, głównym regionem produkcji zboża przez ludzi. Wyobraź sobie moje zaskoczenie, kiedy zastałem tu jedynie opuszczone gospodarstwa rolne i niezliczone akry zbożowych pól pozostawionych wronom.

Ponieważ zbadałem tylko nieliczne z rozproszonych, samotnych gospodarstw rolnych, znalazłem tylko kilka niepotrzebnych pamiątek po ludziach, którzy kiedyś ciężko pracowali na tych ziemiach. Zostawiłem te przytłaczające chałupy i ruszyłem w drogę przez przez wzburzone tumany krzu na polach.

Niedługo później spotkałem się z czymś co na pierwszy rzut oka przypominało opuszczone miasteczko górnicze o nazwie Moonbrook. Jeszcze raz włosy z tyłu mojej szyi stanęły dęba - czułem się jakbym bym obserwowany. Ze zwyczajowym spokojem, wyjąłem mój zaufany topór i zebrałem siły na bitwę. Nie myliłem się, trzy dziarskie typki wyskoczyły z cienia. Szybko zrozumiałem, że oni nie byli niczym innym jak prostakami.

Złodzieje. Wszyscy nosili purpurowe szaliki by ukryć swe twarze - naprowadziło mnie to, by podejrzewać, że szaliki były oznaka ich cienistego braterstwa.

Chociaż moim wrogowie byli zręczni uśmierciłem ich względnie łatwo. To było wtedy, gdy usłyszałem za sobą dziwny, furkoczący dźwięk. Obróciłem się by zobaczyć te stworzenie, które wyglądało jak rodzaj olbrzymiego strachu na wróble. To miało błyszczące, pomarańczowe oczy i duże, ostre jak brzytwa, metalowe pazury. Stworzenie, które nazwałem Żniwnym Golemem, pchało we mnie raz za razem z niemal mechaniczna niezręcznością.

Wyładowałem potężne uderzenie w klatkę piersiową Golema, który, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu odkrył się mechaniczny, wirujący sie układ w miejscu gdzie powinien mieć serce. Uświadomiłem sobie wtedy, że będę musiał użyć czegoś więcej niż topora by pokonać to monstrum. Uniknąłem innego ścinającym uderzenia tego Golema i chwyciłem szybko za muszkiet, który trzymałem na plecach. Ponieważ to furkoczące niebezpieczeństwo szykowało się do kończącego ataku, pchnąłem moją strzelbę w jego otwartą klatkę piersiową i pociągnąłem za spust. Ze zgrzytliwym wybuchem grzmotu mechaniczna bestia upadła i zamarła w bezruchu.

Kiedy opuściłem to dziwne miasto jakim było Moonbrook, zacząłem się zastanawiać kim byli złodzieje i Żniwny Golem, który spłoszył wszystkich rolników. Jeżeli mi sie poszczęści, będę w stanie tam wrócić i rozwiązać tę zagadkę raz na zawsze. 

 

 

Elwynn
Westfall
Stranglethorn

 

Paweł [Bojakki] web design & Copyright (C) 2003 - 2004 by WOWC Team
All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone

World of Warcraft is a trademark and Blizzard Entertainment is a trademark or registered trademark of Blizzard Entertainment in the U.S. and/or other countries.